niedziela, 3 lutego 2013

Ulubieńcy stycznia!

W końcu pierwszy raz na blogu ulubieńcy miesiąca.
Nigdy nie mogłam się wyrobić z przygotowaniem takiego posta,a dodawanie go pod koniec następnego miesiąca mija się z celem :)

Produktów nie jest dużo,ponieważ w tym miesiącu nie używałam za dużo kolorówki,a jeżeli chodzi i pielęgnację to jestem w trakcie testowania nowych produktów.


Pierwszym hitem tego miesiąca jest pomadko-błyszczyk z Essence,w kolorze 04 caribbean sunrise.
Kupiłam go pod koniec miesiąca i używam cały czas,jest fantastyczny! Wspaniale nawilża usta,daje delikatny pomarańczowo-beżowy kolor,dzięki czemu usta wyglądają lekko "nude". Tani jak barszcz,bo kosztuje 5,99 :D Polecam gorąco.


Podkład od Maybelline "Pure Liquid Mineral" ja jestem w kolorze 010 ivory.Mam ten podkład od baardzo dawna,ale dopiero teraz spodobał mi się :)
Ma lekką konsystencje,ale jego krycie określiłabym jako średnie.Posiada żółte pigmenty dzięki czemu niweluje zaczerwienienia.Jedynym minusem tego podkładu jest fakt,że trzeba go przypudrować,ponieważ po 2 h zaczyna się świecić.


To co zaraz przeczytacie niektórzy mogą uznać za dziwne... :D
Jest to maseczka z Perfecty,ja używam jej jako rozświetlacza.Po nałożeniu podkładu aplikuje niewielką ilość maseczki na kości policzkowe ;)

Tonik nagietkowy do cery suchej i normalnej mam p raz pierwszy,ale na pewno nie ostatni.
Bardzo ładnie oczyszcza,nie ściąga skóry,delikatnie nawilża ale nie pozostawia na skórze nieprzyjemnego filtra.


To już moja druga butelka tego szamponu,warto spróbować bo jest fantastyczny! Ja nie mam problemów z objętością moich włosów,bo z natury mam ich dużo.
Po tym produkcie są one bardziej miękkie i "sypkie".
Alberto balsam,herbal conditioner with tea tree& mint extracts,jest dla moich wiecznie plączących się włosów zbawieniem.Po zastosowaniu tej odżywki włosy są miększe,nie plączą się,są fajnie nawilżone i ten zapach hmmmmm piękna orzeźwiająca mięta.Miałam też wersję malinową i obie są świetne ;)
Bardzo lubię na włosach efekt jak po wyjściu z morza,dlatego kupiłam sól morską w spray z TONI&GUY. Troszkę nie wierzyłam w działanie tego produktu jednak jest naprawdę godny polecenia.Wystarczy spryskać wilgotne włosy i susząc trochę je ugniatać. I gotowe! :)


A Wy używałyście kiedyś tych produktów ? :)
Buziaki
Ceeeki